Ocena: Lubię to2 Dislike0
29 września 2021

Do zobaczenia w Afryce

- ... Czy Afryka to był wybór ojca?

- To był mój wybór. Powiedziałem wówczas Panu Bogu: „Dobrze, ale jest jeden warunek – tam, gdzie rzeczywiście jest realna potrzeba kapłana, gdzie są największe potrzeby naszej prowincji.”

Wywiad z nowym misjonarzem, franciszkaninem o. Bogdanem Kwapisiewiczem OFM Conv

Szczęść Boże. Ojcze Bogdanie, jutro wylatuje ojciec na stałe do Burkina Faso. To ostatnia chwila by zamienić słowo. Proszę powiedzieć trochę o sobie naszym Darczyńcom i sympatykom Fundacji. 

Pokój i dobro. Pochodzę z Łodzi. Tu się urodziłem i wychowałem. Spędziłem w tym mieście prawie 40 lat. Moja droga powołania zakonnego była dość długa. Wstępowałem do zakonu dwa razy. W trakcie studiów na oazie wakacyjnej poznałem franciszkanów, którzy pociągnęli mnie swoim przykładem i radością jaka z nich emanowała. Zacząłem wówczas zastanawiać się nad powołaniem zakonnym. W końcu przerwałem studnia i wstąpiłem do franciszkanów. Po trzech latach seminarium zostałem wysłany na roczny urlop dziekański celem rozeznania czy wybór drogi był właściwy. Po zakończeniu urlopu odszedłem z zakonu. W tym czasie pracowałem trzy lata z bezdomnymi w schronisku w Łodzi. Ten okres były dla mnie wyraźnym znakiem, że Pan Bóg wzywa mnie do zakonu, że właśnie to jest moja droga. Po uzyskaniu zgody władz zakonnych wróciłem z powrotem i dokończyłem seminarium. 

A skąd decyzja by zostać misjonarzem?

Zawsze podziwiałem ludzi, którzy wyjechali na misję. Będąc już po święceniach często ich spotykałem zarówno w Polsce jak i zagranicą. Pojawiło się wówczas w mojej głowie myśl: „czy nie chciałbym spróbować pracy zagranicą?”. Nasiliła się jeszcze mocniej, gdy w 2019 r. papież Franciszek ogłosił październik nadzwyczajnym miesiącem misyjnym. Postawiłem sobie wówczas pytanie: „jeśli chcesz pracować zagranicą, to gdzie?”. W Europie mamy kilka placówek zagranicznych. Jedna z nich jest w Niemczech, ale ten kraj nigdy mnie nie pociągał. Bułgaria – rozeznałem jednak, że nie. Myślałem też o Białorusi, ale sytuacja polityczna jest w tym kraju mocno niepewna. Znam współbrata, który został wyrzucony za to, że jest Polakiem. Pozostały więc tylko placówki misyjne w Afryce, to jest Tanzania i Burkina Faso. Stopniowo pojawiła się w mojej głowie myśl: „A może właśnie misje, może Afryka?”.

Czyli Afryka to był wybór ojca?

To był mój wybór. Powiedziałem wówczas Panu Bogu: „Dobrze, ale jest jeden warunek – tam, gdzie rzeczywiście jest realna potrzeba kapłana, gdzie są największe potrzeby naszej prowincji.” Przypominam sobie, że pisałem to również w podaniu o śluby wieczyste, o święcenia kapłańskie, że chcę iść tam, gdzie objawiają się największe potrzeby Kościoła. Pierwsza myśl była o Tanzanii, ponieważ znam dobrze język angielski, ale ostatecznie wybór padł na Burkina Faso.

Od paru lat słyszymy o atakach dżihadystów we wschodniej części Burkina Faso, w Nigrze, Nigerii i Mali. Z pewnością ojciec o tym wie. Czy zatem misjonarze mają więcej odwagi niż inni duchowni?

Nie wiem, czy są bardziej odważni. Myślę, że odwaga jest przede wszystkim darem Ducha Świętego. W pracę misjonarza jest wpisane jakieś niebezpieczeństwo i trzeba pewnej odwagi, aby pojechać na inny kontynent, zwłaszcza do kraju muzułmańskiego. Myślę natomiast, że tutaj ważne jest szukanie i odnajdywanie Woli Bożej.

Ma ojciec krzyż misyjny. Proszę nam powiedzieć jaka jest jego symbolika, kto i kiedy go nadaje?

Krzyż misyjny jest symbolem posłania Kościoła, który posyła misjonarza do pracy misyjnej. Na ogół nadaje go biskup posyłając na misje księży diecezjalnych lub misjonarzy świeckich. W naszym przypadku, zakonników, krzyż misyjny nadaje prowincjał zakonu, wyrażając w ten sposób błogosławieństwo Kościoła dla misji. Krzyż misyjny oznacza również trud. Jest na nim obecny Pan Jezus, który umiera. Ale z drugiej strony krzyż jest symbolem zwycięstwa. To Chrystus zwycięża w życiu i pracy misjonarza.

Za chwilę rozpocznie się październik, miesiąc misyjny. Jak my świeccy możemy wspierać misjonarzy i angażować się w dzieło misyjne?

Najważniejszą pomocą dla misjonarza jest modlitwa w jego intencji. Jeśli chodzi o angażowanie się osób świeckich w dzieło misyjne, istnieje wiele sposobów. Najczęściej to pomoc finansowa, która jest potrzebna by realizować różne projekty misyjne na miejscu. Ale pamiętajmy, że osoby świeckie również mogą przyjechać na misję. W pierwszej kolejności zaproszenie jest skierowane do osób ze środowiska medycznego, ale nie tylko. Niektóre zakony czy diecezje organizują wolontariat misyjny, który trwa pół roku, rok czy jeszcze dłużej.

Czy to prawda, że misjonarzem jest się przez całe życie?

Sobór Watykański II mówi, że Kościół jest misyjny ze swojej natury. Oczywiście misjonarz jest szczególną osobą posłaną do kraju, gdzie potrzeba głoszenia ewangelii jest największa. Dlatego uważam, że misjonarzem, czyli osobą posłaną, zostaje się na całe życie.

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę niewyczerpanego zapału misyjnego.

Bóg zapłać. Do zobaczenia w Afryce.

 

Rozmowę przeprowadził Sebastian Siewiera

Udostępnij

o. B. Kwapisiewicz

Ojciec Bogdan Kwapisiewicz, franciszkanin konwentualny, pochodzi z Łodzi. Na misji w Burkina Faso jest od sierpnia 2021 r., gdzie sprawuje funkcje ekonoma w domu formacyjnym w Ouagadougou, stolicy Burkina Faso.

Bądź na bieżąco

Otrzymuj kwartalne wiadomości prosto z Burkina Faso

Partnerzy